Artykulik ten napisałem „ku pokrzepieniu serc” obecnych właścicieli, by zmniejszyć ich stres, i stres przyszłych posiadaczy zacnego motocykla Zündapp KS 750.
Dobrze pamiętam dzień, gdy kupiłem pierwszego KS 750. Po transakcji podjechałem nim do domu i wyłączyłem silnik. Za chwilę chciałem zademonstrować najbliższym zalety nabytku. Wrzuciłem luz, włącznik zapłonu ustawiłem w pozycji „Ein” no i co? No i nic. Dźwignia rozruchowa startera, mimo przyłożenia znacznej siły, ani drgnęła. Pełna blokada. Temperatura pod kaskiem znacznie wzrosła a puls niebezpiecznie przyspieszył. Dać się tak nabrać! Skrzynia po remoncie, tak mówił sprzedający. Tyle pieniędzy wydanych i taka kompromitacja. (tym, którzy dobrze wiedzą czym zajmuję się teraz na pewno trudno jest uwierzyć, że był taki czas, gdy wierzyłem, że ktoś inny może dobrze przeprowadzić remont skrzyni biegów.)
Mimo wszystko uparłem się, by uruchomić motocykl. Wrzuciłem 2 bieg i całą rodziną pchnęliśmy pojazd. Silnik zaskoczył a skrzynia nie była zablokowana. Po wykonaniu rundy zatrzymałem się i wyłączyłem go. Spróbowałem znów uruchomić. Tym razem nie było żadnego problemu. Dźwignia ustępowała pod naciskiem stopy. Jeszcze raz wyłączyłem silnik i od razu uruchomiłem. I tak kilkakrotnie. W końcu nastąpiła blokada. Tym razem intuicyjnie, postanowiłem zastosować inną procedurę. Nie odpalanie „z pychu” a zwyczajnie, wrzuciłem 2 bieg i kilkakrotnie bujnąłem motocyklem. Rozumowałem (później okazało się, że słusznie) iż z jakiegoś powodu koła zębate muszą znajdować się w niekorzystnym, sprzyjającym blokadzie położeniu. Diagnoza okazała się prawidłowa. Po takich manewrach silnik kolejny raz dał się „przekopać”
Zjawisko blokowania dźwigni statera otrzymało miano „zündapowskiej choroby” a jest to zwyczajnie niewielki błąd konstrukcyjny. Błąd, który dla wprawnego użytkownika nie jest wielkim utrudnieniem w obsłudze motocykla, ponieważ w momencie wystąpienia blokady nie próbuje on „na siłę” przemóc opór zablokowanej dźwigni. Usiłowanie pokonania oporu dźwigni lub wręcz jej kopanie, prowadzi nieuchronnie do uszkodzeń kół zębatych mechanizmu rozruchowego.
Aby w trakcie uruchamiania silnika, gdy od samego początku mechanizm rozruchowy nie jest zablokowany, przy potrzebie kilkakrotnego użycia dźwigni nie należy puszczać jej swobodnie (jej szybkiemu powrotowi do góry najczęściej towarzyszy zablokowanie) lecz przytrzymać stopą w 3/4 przed osiągnięciem maksymalnej wysokości. W ten sposób koła startera pozostają prawidłowo zazębione.
Posiadacze KS 750 szybko przyzwyczajają się do tej drobnej niedogodności.
Nie każdy miał możliwość wglądu w rozebraną skrzynię KS 750, i dlatego zamieszczam zdjęcia, które pozwolą lepiej zrozumieć omawiany problem.



Rysunek 1 pokazuje jak zęby obu kół zębatych stykają się wierzchołkami co uniemożliwia ich obrót a tym samym blokuje dźwignię startera.
Rysunek 2 przedstawia sytuację, gdy po wrzuceniu 2 biegu i bujnięciu motocyklem małe koło obróciło się powodując prawidłowe zazębienie, skutkujące możliwością użycia dźwigni rozruchowej.